Reportaż z hodowli motyli – paź królowej

Nigdy nie planowałam hodować motyli ale w końcu zdarzyło się.

Przygodę zaczęłam w sierpniu 2016 r., kiedy to zauważyłam  młode gąsienice pazia królowej na koperku i natce marchwi – to ich główne pożywienie. Wtedy jeszcze nie myślałam, że coś z nimi zrobię.  Po prostu codziennie obserwowałam jakie potrafią być żarłoczne.

Z czasem z ciemnych brzydali przemieniły się w dość spore zielono czarne gąsienice.

gąsienica pazia królowej

Zaczął się etap pilnowania, żeby przypadkiem nie uciekły przepoczwarzać się. Zerwałam więc  koper tam gdzie aktualnie żerowały i włożyłam do akwarium.  Jeszcze przez kilka dni donosiłam im świeżej zieleniny, aż w końcu zaczęły nieruchomieć . W ciągu 24h zamieniły się w sztywne poczwarki zawieszone na małej nitce. Niestety było to drugie pokolenie dlatego musiałam odstawić je na całą zimę do piwnicy. Akwarium zabezpieczyłam kawałkiem firany i czekałam.

 

Pod koniec marca 2017 r. pojawiła się prawdziwa wiosna. Kilka ciepłych dni spowodowało, że przeniosłam akwarium z piwnicy do altany.  Niestety zrobiłam to za wcześnie. Ciepła temperatura w domu spowodowała, że po 3 tygodniach z poczwarki wykluł się pierwszy motyl.  Za oknem piękna wiosna zamieniła się w chłodne przedwiośnie. W kolejnych dniach wykluły się dwa pozostałe motyle.

Z wypuszczeniem czekam na lepszą pogodę. Może tego dożyją.  Lepiej trzymać je w zamknięciu niż skazać na pewną śmierć z wyziębienia.

Miałam nadzieję, że zniosą jaja ale to mało prawdopodobne. Po pierwsze nie potrafię rozpoznać płci więc nie wiem który to samiec a która samica, a po drugie mają zwyczajnie za mało miejsca na zaloty.

Zmiana ubarwienia poczwarki to znak że motyl jest gotowy do wyjścia.


 

Jeśli chodzi o podstawowe wiadomości na temat motyla odsyłam do Wikipedii.